Wiedza o tym, ile trwa oczekiwanie na przejściu granicznym, przydaje się tylko wtedy, gdy akurat spojrzysz. A nikt nie chce siedzieć na parkingu i odświeżać strony co dziesięć minut, żeby sprawdzić, czy kolejka wreszcie ruszyła.
Od dziś CustomsWait może ci to powiedzieć. Włącz powiadomienia, a telefon odezwie się w chwili, gdy zmieni się coś, co cię dotyczy — bez otwartej strony, bez uruchomionej aplikacji, bez pamiętania o czymkolwiek.
Cztery rzeczy, o których możemy cię powiadomić
To cztery osobne pola. Zaznacz wszystkie, zaznacz jedno, zmień zdanie w przyszłym tygodniu — to twój telefon.
- Alerty czasu oczekiwania dla twoich przejść. Powód, dla którego większość osób tu trafia. Wybierz przejście i kierunek, podaj swój próg — daj mi znać, gdy oczekiwanie spadnie poniżej 30 minut — a wyślemy powiadomienie w momencie, w którym podróżni to zgłoszą.
- Nowe artykuły. Krótki sygnał, gdy publikujemy coś na blogu, w twoim języku.
- Cotygodniowe podsumowanie czasów oczekiwania. To samo niedzielne zestawienie, które wysyła newsletter, tylko jako powiadomienie: gdzie było największe natężenie i kiedy.
- Ogłoszenia. Rzadko i tylko wtedy, gdy naprawdę ma to znaczenie — nowa funkcja albo zmiana na granicy, która dotyczy wszystkich.
Włączenie zajmuje jakieś dwadzieścia sekund
- Zaloguj się. Potrzebne jest darmowe konto — ale nie ma żadnego hasła do wymyślania ani do zapominania. Wpisujesz adres e-mail, wysyłamy link i krótki kod, i już jesteś w środku.
- Otwórz stronę swojego konta i znajdź Powiadomienia push. Zaznacz Włącz powiadomienia na tym urządzeniu.
- Przeglądarka zapyta raz. Dotknij Zezwól. I gotowe.
Dwie praktyczne uwagi. Powiadomienia działają osobno na każdym urządzeniu, więc jeśli chcesz je mieć na telefonie i na laptopie, włącz je na obu — strona konta wypisuje wszystkie urządzenia, które obecnie je odbierają, więc zawsze widzisz, co jest włączone. O zgodę pytamy wyłącznie wtedy, gdy ty dotkniesz czegoś u nas. Jeśli powiesz Nie teraz, to koniec tematu; nie nagabujemy.
Na iPhonie i iPadzie najpierw dodaj nas do ekranu głównego
To reguła Apple'a, nie nasza: w iOS strona może wysyłać powiadomienia dopiero po dodaniu jej do ekranu głównego. To pół minuty:
- Otwórz CustomsWait w Safari (na tym kroku musi być Safari).
- Dotknij przycisku Udostępnij — kwadratu ze strzałką skierowaną w górę.
- Wybierz Do ekranu początkowego, a potem Dodaj.
- Otwórz CustomsWait z nowej ikony na ekranie głównym, a nie z Safari.
- Zaloguj się tam — iOS traktuje aplikację z ekranu głównego jako osobną aplikację, więc jeszcze cię nie zna. Poproś o kod logowania i wpisz go; to najszybsza droga. Następnie zaznacz Włącz powiadomienia na tym urządzeniu i dotknij Zezwól.
Jeśli dotknąłeś Włącz w Safari przed dodaniem do ekranu głównego, spokojnie — zapamiętaliśmy, że o to prosiłeś. Otwórz aplikację z ikony na ekranie głównym, a wróci dokładnie tam, gdzie skończyłeś.
Na Androidzie, Windowsie, Macu i Linuksie nic z tego nie jest potrzebne: powiadomienia działają wprost z karty przeglądarki.
Wyłączenie jest jeszcze szybsze
Wszystko jest na tej samej stronie konta i nic tu nie jest pułapką:
- Za dużo jednego rodzaju? Odznacz tę kategorię. Pozostałe działają dalej.
- Koniec z tym urządzeniem? Odznacz Włącz powiadomienia na tym urządzeniu. Ten telefon albo komputer milknie natychmiast; pozostałe urządzenia zostają nietknięte.
- Chcesz ciszy już teraz? Działają też ustawienia powiadomień samego telefonu, tak jak przy każdej aplikacji.
- Jedna rzecz warta uwagi: jeśli zablokujesz powiadomienia w ustawieniach przeglądarki, ta nigdy więcej nie zapyta — to reguła sieci, nie nasz wybór. Trzeba by je najpierw ponownie zezwolić w ustawieniach przeglądarki, żeby przełącznik na naszej stronie mógł cokolwiek zrobić.
A powiadomienia i e-mail są całkowicie osobne. Wyłączenie cotygodniowego podsumowania w powiadomieniach nie wypisuje cię z wersji e-mailowej, a wypisanie się z newslettera nie wycisza twoich alertów o czasie oczekiwania. Dwa ustawienia, dwie decyzje i żadna po cichu nie zmienia drugiej.
Wolimy wysłać za mało niż za dużo
Powiadomienie, którego nie chciałeś, jest gorsze niż żadne, dlatego alerty są celowo ostrożne:
- Uruchamiają je wyłącznie prawdziwe zgłoszenia podróżnych. Oszacowanie zrobione przez maszynę nigdy nie wywoła alertu — jeśli telefon zawibruje, to znaczy, że ktoś naprawdę przejechał przez granicę i powiedział nam, ile to trwało.
- Gdy zgłoszenia się urwą, alert zamarza. Brak nowych danych to nie to samo co „kolejka się rozeszła” i nie będziemy udawać, że jest inaczej.
- Bez migotania. Oczekiwanie oscylujące dokładnie wokół twojego progu nie zadzwoni do ciebie dwadzieścia razy: po wysłaniu alertu uzbraja się on ponownie dopiero wtedy, gdy oczekiwanie wyraźnie się cofnie, potem następuje okres ciszy, a na dobę obowiązuje sztywny limit.
- Dostajesz jedną linijkę, nie wykład. Przejście, kierunek, liczba. Dotykasz i lądujesz na stronie tego przejścia.
To cała funkcja. Ustawiasz próg raz, chowasz telefon do kieszeni i pozwalasz, żeby granica sama się do ciebie odezwała.
Aha, i jeszcze jedno, o czym warto pamiętać: alert, który do ciebie dociera, jest możliwy tylko dlatego, że ktoś przed tobą poświęcił dziesięć sekund na zgłoszenie swojego czasu oczekiwania. Gdy już przejedziesz, przekaż to dalej.